Newsletter Subscribe
Enter your email address below and subscribe to our newsletter
Enter your email address below and subscribe to our newsletter

“St. Anger” Metalliki ukazał się 5 czerwca 2003 roku nakładem wytwórni Elektra. Album od razu podzielił fanów i krytyków. Tytułowy utwór otwiera płytę wściekłymi riffami i bezkompromisową energią, a surowe brzmienie – nisko strojone gitary, nietypowo nagrana perkusja – stało się najbardziej kontrowersyjnym elementem całej płyty. Ta industrialna, chropowata estetyka może zaskoczyć słuchaczy przyzwyczajonych do klasycznego grania zespołu z lat osiemdziesiątych.
W tym artykule przeczytasz o:
Płyta miała powstać wcześniej. Prace opóźniły poważne problemy w zespole: z grupy odszedł basista Jason Newsted, a James Hetfield wyjechał na półroczną terapię odwykową, co wpłynęło na kształt kompozycji i czas realizacji albumu. Nagrania powstawały od 1 maja 2002 do 8 kwietnia 2003 roku w studiu HQ w San Rafael. Wyprodukował je Bob Rock, który zagrał na płycie też partie gitary basowej. Trudny okres zespół przepracowywał również z terapeutą Philem Towle, który prowadził sesje grupowe wspierające muzyków w rozwiązywaniu wewnętrznych konfliktów. Proces powstawania płyty, sesje terapeutyczne i osobiste zmagania członków zespołu pokazał dokument “Some Kind of Monster” z 2004 roku w reżyserii Joe Berlingera i Bruce’a Sinofsky’ego. Album wydała w Stanach Zjednoczonych wytwórnia Elektra Records – był to ostatni album Metalliki w jej katalogu – a w pozostałych krajach ukazał się nakładem Vertigo Records. Album stał się w praktyce zapisem trudnego, terapeutycznego okresu w historii Metalliki.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów “St. Anger” jest całkowity brak solówek gitarowych. To był celowy zabieg – gitarzysta Kirk Hammett tłumaczył go chęcią zachowania brzmienia “czterech facetów w pokoju grających razem”, bo dogrywane solówki brzmiały dla zespołu jak coś doklejonego na siłę. Zespół później częściowo przyznał, że pomysł nie był trafiony. Największe spory wzbudziła jednak perkusja. W recenzji rockmetal.pl brzmienie bębnów Larsa Ulricha opisano wprost jako “obijanie kijkami beczek czy garnków, a nie profesjonalna nawalanka na perkusji”. Podobnie ocenił to recenzent artrock.pl, nazywając Ulricha “perkusistą delikatnie mówiąc marnieńkim”, którego żadna produkcja nie mogła uratować. Jeszcze surowiej ocenił to metalside.pl, krytykując rozwleczone, “ciągnące się” kompozycje i brak partii solowych Kirka Hammetta. Mimo tych zastrzeżeń część recenzentów chwali surowość brzmienia – traktuje ją jako świadomy, garażowy zamysł artystyczny, a nie efekt niedopracowania.
Nawet krytycznie nastawieni recenzenci wskazują utwory, które wypadają na płycie najmocniej:
Zwolnienia tempa wypadają na płycie wyraźnie lepiej niż szybsze, cięższe partie, w których surowość produkcji daje się we znaki najmocniej.
Album liczy jedenaście utworów. Poniżej pełna tracklista z czasami trwania:
| Lp. | Utwór | Czas |
|---|---|---|
| 1 | Frantic | 5:50 |
| 2 | St. Anger | 7:21 |
| 3 | Some Kind of Monster | 8:25 |
| 4 | Dirty Window | 5:24 |
| 5 | Invisible Kid | 8:30 |
| 6 | My World | 5:45 |
| 7 | Shoot Me Again | 7:10 |
| 8 | Sweet Amber | 5:27 |
| 9 | The Unnamed Feeling | 7:08 |
| 10 | Purify | 5:13 |
| 11 | All Within My Hands | 8:48 |
Zsumowane czasy wszystkich utworów dają łączny czas płyty 75 minut i 1 sekundę. To rozstrzyga rozbieżność widoczną w części recenzji, gdzie długość albumu bywa zaokrąglana w dół do 70 minut.
Rozpiętość ocen “St. Anger” jest wyjątkowo duża – od bardzo niskich, po zaskakująco wysokie:
| Źródło | Ocena |
|---|---|
| metalside.pl | 1,5/10 |
| Pitchfork | 0,8/10 |
| rockmetal.pl | 6/10 |
| Metacritic (zbiorcza) | 65/100 |
| artrock.pl | 8/10 |
Krytyka nie przełożyła się jednak na wyniki sprzedaży. Album zadebiutował na 1. miejscu listy Billboard 200 w USA. W pierwszym tygodniu sprzedał się w nakładzie 418 tysięcy egzemplarzy, a 8 lipca 2003 roku uzyskał status dwukrotnej platyny. Na szczyt list przebojów trafił też w kilku innych krajach – między innymi w Austrii, Kanadzie i Finlandii. W Polsce album dotarł na 1. miejsce listy OLiS i otrzymał status złotej płyty.
Z perspektywy czasu część redakcji wraca do “St. Anger” z większym dystansem niż w 2003 roku. Traktuje go jako zapis szczerego, choć niewygodnego momentu w historii zespołu. Dla części krytyków to wciąż ostatnie tak spontaniczne wydawnictwo Metalliki.
Źródła: