Enter your email address below and subscribe to our newsletter

space travel

Turystyka kosmiczna: loty suborbitalne i orbitalne

Share your love

Turystyka kosmiczna to indywidualne podróże w przestrzeń kosmiczną dla przyjemności. Zjawisko narodziło się na początku XXI wieku. Pierwszym płacącym turystą był amerykański biznesmen Dennis Tito – 28 kwietnia 2001 roku poleciał na Międzynarodową Stację Kosmiczną i spędził tam 7 dni, 22 godziny i 4 minuty. Za podróż zapłacił 20 milionów dolarów. Dziś branża obejmuje trzy różne rodzaje lotów: suborbitalne, orbitalne i balonowe.

Rodzaje kosmicznych podróży: czym się różnią

Każdy z trzech typów lotów daje inne doświadczenie, trwa inaczej długo i wymaga innego budżetu.

Loty suborbitalne

Statek dociera do granicy kosmosu – na wysokość między 100 a 160 kilometrów nad Ziemią – ale nie wchodzi na orbitę. Po chwili wraca na powierzchnię. Pasażerowie widzą stąd krzywiznę Ziemi i przez 3 do 6 minut odczuwają nieważkość. Virgin Galactic wynosi swój statek SpaceShipTwo na pokładzie samolotu WhiteKnightTwo na wysokość 16 kilometrów. Stamtąd rakieta leci już samodzielnie i przekracza granicę kosmosu na wysokości 100 kilometrów. Cała wyprawa trwa około 2,5 godziny, z czego około 4 minuty to nieważkość przy prędkości 3 machów. Blue Origin oferuje krótszą podróż – kapsuła New Shepard leci 11 minut, też z około 4 minutami nieważkości, na wysokości około 100 kilometrów.

Loty orbitalne

Tu statek musi osiągnąć dużo wyższą prędkość, żeby okrążyć Ziemię. To czyni misję trudniejszą technicznie. We wrześniu 2021 roku kapsuła Crew Dragon firmy SpaceX zabrała na orbitę okołoziemską pierwszą w historii załogę złożoną wyłącznie z amatorskich astronautów – był to lot misji Inspiration4. Loty orbitalne wymagają też mocniejszych osłon termicznych, bo pojazd mocniej trze o atmosferę przy powrocie na Ziemię.

Loty balonem stratosferycznym

To tańsza i mniej wymagająca alternatywa. Kapsuła podwieszona pod balonem wznosi się na wysokość 25-30 kilometrów, więc technicznie nie przekracza granicy kosmosu, ale pozwala zobaczyć krzywiznę Ziemi. Firma Space Perspective planuje sześciogodzinne loty balonem Neptune One na wysokość około 30 kilometrów, a japoński Iwaya Giken proponuje czterogodzinną podróż na wysokość około 25 kilometrów. Loty balonowe nie wymagają pokonywania grawitacji ani intensywnego treningu.

Rodzaj lotu Wysokość Czas trwania Przykładowa cena
Suborbitalny (Virgin Galactic) ok. 100 km ok. 2,5 godziny 450 tys. dolarów
Suborbitalny (Blue Origin) ok. 100 km 11 minut ok. 500 tys. dolarów
Orbitalny (ISS, Axiom/SpaceX) orbita okołoziemska tydzień na stacji ok. 55 mln dolarów
Balonowy (Space Perspective) ok. 30 km 6 godzin ok. 125 tys. dolarów

Ile kosztuje lot w kosmos

Ceny wahają się od kilkudziesięciu tysięcy do kilkudziesięciu milionów dolarów, zależnie od typu lotu. Za miejsce w rakiecie Virgin Galactic trzeba dziś zapłacić 450 tysięcy dolarów, choć pierwsi klienci płacili 200-250 tysięcy dolarów. Blue Origin nie publikuje oficjalnego cennika, ale według dostępnych danych bilet kosztuje około 500 tysięcy dolarów. Najdrożej wypada tydzień na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, organizowany przez SpaceX i Axiom Space. To koszt rzędu 55 milionów dolarów za osobę – w misji Ax-1 z 2022 roku taką kwotę zapłaciło trzech biznesmenów. Loty balonem stratosferycznym wypadają najtaniej: Space Perspective wycenia sześciogodzinną podróż na 125 tysięcy dolarów, a Iwaya Giken – na około 180 tysięcy dolarów.

Rynek rośnie szybko. Według danych Future Market Insights globalne przychody z turystyki kosmicznej mają w tym roku przekroczyć 678 milionów dolarów, a do 2033 roku branża ma rosnąć w tempie 38,6 procent rocznie – do wartości ponad 13,2 miliarda dolarów. Eksperci prognozują też spadek cen: bilety suborbitalne mogą kosztować około 200 tysięcy dolarów do 2030 roku, a później nawet poniżej 50 tysięcy dolarów.

Najwięksi gracze rynku turystyki kosmicznej

Trzy firmy zdominowały dziś komercyjne loty kosmiczne dla turystów, każda z inną strategią i innym segmentem rynku.

Virgin Galactic

Rozwój statku SpaceShipOne, który 4 października 2004 roku zdobył nagrodę Ansari X Prize za dwukrotne przekroczenie granicy kosmosu przez pojazd prywatny, sfinansowała firma Virgin Galactic należąca do Richarda Bransona. Statek zaprojektował Burt Rutan z firmy Scaled Composites – ten sam konstruktor stworzył też następcę, SpaceShipTwo, którym Virgin Galactic realizuje dzisiejsze loty suborbitalne.

Blue Origin

Firmę założył w 2000 roku Jeff Bezos, twórca Amazon.com. Jej statek suborbitalny New Shepard nosi imię Alana Sheparda, pierwszego Amerykanina, który odbył lot suborbitalny w kosmos. 20 lipca 2021 roku na pokładzie New Shepard poleciał sam Bezos, a wraz z nim najmłodszy w historii astronauta – osiemnastoletni wówczas Oliver Daemen – oraz najstarsza astronautka, Wally Funk.

SpaceX

Elon Musk założył SpaceX w 2002 roku, stawiając sobie za cel obniżenie kosztów lotów kosmicznych. Firma zbudowała rakiety Falcon 9 oraz kapsuły Dragon, którymi realizuje misje zaopatrzeniowe i załogowe dla NASA, a także loty czysto turystyczne – taką misją była wspomniana wyżej Inspiration4.

Kto może zostać kosmicznym turystą

Selekcja kandydatów bywa bezlitosna. W ostatnim naborze Europejskiej Agencji Kosmicznej zakwalifikowano zaledwie 17 osób spośród 22,5 tysiąca zgłoszeń, a 51 procent kandydatów odpadło z powodu problemów z układem krążenia. Badania lekarskie wykluczają:

  • przewlekłe schorzenia,
  • wady układu krążenia,
  • zaburzenia neurologiczne,
  • choroby autoimmunologiczne.

Organizm musi też wytrzymać przeciążenia rzędu 4-5g podczas startu i lądowania. Przygotowanie do lotu orbitalnego trwa miesiące i obejmuje ćwiczenia w wirówkach przeciążeniowych, symulacje w warunkach zerowej grawitacji oraz szkolenia z procedur awaryjnych. Polski astronauta Sławosz Uznański-Wiśniewski podkreśla, że największą częścią treningu jest przygotowanie na sytuacje nieprzewidziane, choć mało prawdopodobne. Loty suborbitalne trwają krócej – przygotowanie zajmuje zwykle kilka dni. Loty balonowe nie wymagają praktycznie żadnego.

Regulacje i ograniczenia branży

W Stanach Zjednoczonych każda firma wysyłająca płacącego pasażera na pokładzie rakiety suborbitalnej musi uzyskać licencję od Federalnej Administracji Lotów – dokładnie od jej Biura Komercyjnego Transportu Kosmicznego. Proces kładzie nacisk przede wszystkim na bezpieczeństwo publiczne. Jego zasady wynikają z ustawy uchwalonej przez amerykański Kongres w 2004 roku. Sektor mimo to pozostaje niszowy: wysokie koszty i rygorystyczne wymagania zdrowotne wciąż ograniczają go do wąskiej grupy najzamożniejszych klientów.

Ryzyko i bezpieczeństwo lotów kosmicznych

Loty kosmiczne pozostają jednym z najbardziej wymagających technicznie przedsięwzięć – mimo dekad doświadczenia. Historia zna też tragiczne epizody. Życie straciła w nich między innymi Christa McAuliffe, nauczycielka, która miała zostać pierwszą osobą cywilną prowadzącą lekcje z orbity. Zginęła w katastrofie promu Challenger, po czym program „Nauczyciel w Kosmosie” wstrzymano. Po katastrofie promu Columbia w 2003 roku turystyka kosmiczna realizowana rosyjskimi statkami Sojuz została czasowo wstrzymana – to właśnie Sojuzy pozostały wówczas jedynym środkiem transportu na Międzynarodową Stację Kosmiczną. W historii kosmonautyki doszło łącznie do czterech tragicznych misji. Zginęło w nich 18 astronautów, a blisko sto osób zmarło podczas przygotowań, treningów i prób do lotów.

Loty kosmiczne niosą też zagrożenia zdrowotne, niezależne od ryzyka katastrofy. Promieniowanie kosmiczne może zwiększać ryzyko nowotworów, chorób serca i zaćmy – jego realny wpływ zależy od dawki i czasu ekspozycji. Przy dłuższym pobycie w stanie nieważkości kości nośne tracą średnio 1-1,5 procent gęstości mineralnej miesięcznie. Płyny w organizmie przesuwają się wtedy w stronę głowy, co obciąża wzrok. To między innymi dlatego przygotowanie do lotu orbitalnego trwa miesiące, a każda firma musi spełniać opisane wyżej wymagania licencyjne.

Przyszłość turystyki kosmicznej

Kolejnym krokiem mają być hotele na orbicie. Firma Orbital Assembly planuje otwarcie stacji Voyager Station już w 2027 roku – obiekt w kształcie zbliżonym do torusa Stanforda ma pomieścić 400 gości i oferować między innymi salony spa, kino oraz boiska sportowe. Jeśli prognozy cenowe się sprawdzą, w kolejnej dekadzie podróż w kosmos może przestać być domeną wyłącznie miliarderów – na razie jednak pozostaje jednym z najdroższych doświadczeń, jakie można kupić.

Źródła:

Podziel się swoją opinią